kocham Cię. mocno, wiesz? w chuj. nie jestem romantyczna z tego co mi się wydaje, ale pierdoli mnie to. bo wiesz, i tak Cię kocham. nie chcesz mnie do siebie dopuścić, nie? okej. okej, twoja osoba - twoja decyzja. ale ja mam ochotę grać, ja mam ochotę się zabawić! ja chcę się porwać, chcę abyś mnie porwał, chcę abyś mnie złamał.
zawiruj ze mną. uśmiechnij się do mnie. sprawdź mnie, przytul. martw się. o tak, martw, zamartwiaj. nie śpij przez noc, spójrz w niebo i szukaj tam odpowiedzi. zakochaj się, daj się porwać. porwiesz mnie, a Ciebie porwie miłość. poczujesz jak tracisz grunt i nagle wszystko robi się inne, dziwne, gorsze nawet może. świat staje się czarno biały i tylko jeden obiekt ma kolory najpiękniejsze. nawet podczas najmłodszych lat kiedy myślałeś, że nie ma nic piękniejszego niż ciepła woda w morzu i bezchmurne niebo. wtedy tym niebem okaże się ona.
hahahah, chciałam napisać ja. ojezu! tak, to będę ja. porwij mnie, patrz na mnie, patrz mi w oczy, uśmiechnij się, płacz, płacz przy mnie, wymuś na mnie prawdę, zerwij mi bransoletki, spójrz mi w oczy, popraw mi włosy, odsłoń mi twarz, obejmij ją. i w końcu wyszeptaj coś, zmień coś. zmień rzeczywistość. zrobisz to? odważysz się? śmiej się ze mną, rozmawiaj ze mną. spotykaj się ze mną, oglądaj ze mną filmy, wymieniaj się ze mną muzyką. pochłonie Cię. ja Cię pochłonę. nie zakochasz się? nie? duma i charakter Ci nie pozwolą, co? a co jak one się zamkną? co jak zacznie serce bić szybciej, a wszystko dookoła będzie znowu szare? co jak w końcu koledzy będą czymś słabym i nudnym, a gry zmienią wartość? tfu, nie będą jej w ogóle miały?
miłość Cię zniszczy. nie zadbam o to, nie obiecam Ci tego. ale w końcu Cię skonsumuje.
zawiruj ze mną. uśmiechnij się do mnie. sprawdź mnie, przytul. martw się. o tak, martw, zamartwiaj. nie śpij przez noc, spójrz w niebo i szukaj tam odpowiedzi. zakochaj się, daj się porwać. porwiesz mnie, a Ciebie porwie miłość. poczujesz jak tracisz grunt i nagle wszystko robi się inne, dziwne, gorsze nawet może. świat staje się czarno biały i tylko jeden obiekt ma kolory najpiękniejsze. nawet podczas najmłodszych lat kiedy myślałeś, że nie ma nic piękniejszego niż ciepła woda w morzu i bezchmurne niebo. wtedy tym niebem okaże się ona.
hahahah, chciałam napisać ja. ojezu! tak, to będę ja. porwij mnie, patrz na mnie, patrz mi w oczy, uśmiechnij się, płacz, płacz przy mnie, wymuś na mnie prawdę, zerwij mi bransoletki, spójrz mi w oczy, popraw mi włosy, odsłoń mi twarz, obejmij ją. i w końcu wyszeptaj coś, zmień coś. zmień rzeczywistość. zrobisz to? odważysz się? śmiej się ze mną, rozmawiaj ze mną. spotykaj się ze mną, oglądaj ze mną filmy, wymieniaj się ze mną muzyką. pochłonie Cię. ja Cię pochłonę. nie zakochasz się? nie? duma i charakter Ci nie pozwolą, co? a co jak one się zamkną? co jak zacznie serce bić szybciej, a wszystko dookoła będzie znowu szare? co jak w końcu koledzy będą czymś słabym i nudnym, a gry zmienią wartość? tfu, nie będą jej w ogóle miały?
miłość Cię zniszczy. nie zadbam o to, nie obiecam Ci tego. ale w końcu Cię skonsumuje.
Tagi:
tak jak i mnie skarbie
23.05.2012 o godz. 21:43
komentuj (0)
jestem sama. sama jak kurwa nigdy wcześniej. już nie ma P. już jej nie będzie, nie wróci. ciesze się w duchu, ale psychika zaczyna wariować. znowu zlewam szkołę bo mam problemy psychiczne, a mamie mówię proste mamo weź, bo ja się źle czuje dzisiaj i nie dam rady iść do szkoły, a ona się na tym łapie i mówi no dobra, to zostań, ale tylko jeden dzień, a ja odpowiadam dzięki i spierdalam do łóżka aby dalej spać i zapominać.
jestem na diecie, z miłości do kości. koniec z tym, tłuszczu już było za dużo w moim życiu i pora zacząć go gubić. pomimo tego iż mam od chuja rozstępów i tzw. bułki na ramionach i udach i brzuchu i biodrach i łydkach I KURWA WSZĘDZIE to chciałabym pierwszorzędnie zwalczyć tłuszcz widniejący na moich zagubionych kościach i rozstępy, które obrzydliwie ozdabiają mi ciało. ohyda..
gdzieś tam głęboko wciąż trzymam zwarto kciuki za tą naszą miłość, choć jest coraz ciężej. na dodatek wyjeżdżają w poniedziałek na trzy dni i wiem, że będę tęsknić niemiłosiernie. wiem, że chyba umrę, jak zobaczę Ich dwóch razem, śmiejących się. nie chcę żeby oni wyjeżdżali. nie chcę żeby On wyjeżdżał. kocham go, lecz on mnie nie kocha. może dlatego nie potrafi zobaczyć tego w taki sposób?
wczoraj złapał mnie za rękę, ale tak wiecie, na powitanie. trzymał tą rękę i ja również ją trzymałam i w tym momencie rzucił jak puścisz to oznacza to, że mnie kochasz. w głowie powstał ul myśli i gdzieś tam w myślach puściłam tą rękę już dawno, ale charakter kazał ją trzymać, dodając jeszcze fakt, że dookoła nas byli jego/nasi/moi znajomi. w końcu on leciutko puścił, a ja puściłam do końca. wygrałem, rzucił mimowolnie a ja udając zbuntowaną spojrzałam się na niego spode łba i powiedziałam nie prawda.
jestem na diecie, z miłości do kości. koniec z tym, tłuszczu już było za dużo w moim życiu i pora zacząć go gubić. pomimo tego iż mam od chuja rozstępów i tzw. bułki na ramionach i udach i brzuchu i biodrach i łydkach I KURWA WSZĘDZIE to chciałabym pierwszorzędnie zwalczyć tłuszcz widniejący na moich zagubionych kościach i rozstępy, które obrzydliwie ozdabiają mi ciało. ohyda..
gdzieś tam głęboko wciąż trzymam zwarto kciuki za tą naszą miłość, choć jest coraz ciężej. na dodatek wyjeżdżają w poniedziałek na trzy dni i wiem, że będę tęsknić niemiłosiernie. wiem, że chyba umrę, jak zobaczę Ich dwóch razem, śmiejących się. nie chcę żeby oni wyjeżdżali. nie chcę żeby On wyjeżdżał. kocham go, lecz on mnie nie kocha. może dlatego nie potrafi zobaczyć tego w taki sposób?
wczoraj złapał mnie za rękę, ale tak wiecie, na powitanie. trzymał tą rękę i ja również ją trzymałam i w tym momencie rzucił jak puścisz to oznacza to, że mnie kochasz. w głowie powstał ul myśli i gdzieś tam w myślach puściłam tą rękę już dawno, ale charakter kazał ją trzymać, dodając jeszcze fakt, że dookoła nas byli jego/nasi/moi znajomi. w końcu on leciutko puścił, a ja puściłam do końca. wygrałem, rzucił mimowolnie a ja udając zbuntowaną spojrzałam się na niego spode łba i powiedziałam nie prawda.
Tagi:
true story
lecz uważaj gościu jednak bo, kto z kim przystaje tego może w końcu sprzedać, i to nie tak, że to świat jest tym złym kiedy patrzę w lustro, i to nie tak, że z tym czymś jest mi łatwiej usnąć.
miałam to nie pisać, ale jak już wracamy do tej jebanej rzeczywistości, to jest mi ciężej niż powinno, a nie mam gdzie czy komu się wyżalić. ludzie z reala są zbyt tandetni, oklepani i irytujący żeby w ogóle zaczynać rozmowę. Ci którzy mnie kochają posiadają złamane serce i nie odwzajemnioną miłość z mojej strony, a Ci których ja kocham, robią to co ja. ranią.
było niesamowicie, serio. czułam, że coś wisiało w powietrzu, a atmosfera była taka.. zupełnie inna, przyjemna. nie poznawałam tego świata i wydawał się on zbyt piękny żeby istnieć. dlatego minął za szybko. 'całusy', przytulanki, słodkości, miłości - to minęło i raz znowu wkroczyła do naszego życia szara rzeczywistość.
a najgorsze jest to, że kocham go tak kurwa mocno, że serce i gardło mnie ściska. plan na dzisiaj? wiśniówka + grubson. smakuje gorzko jak na mój stary gust, ale jak na aktualny to będzie zacnie. pora się najebać i zapomnieć o problemach wczorajszych.
mnie to już naprawdę nie bawi. mam ochotę tym jebnąć, wszystkim, kurwa mać, serio. ta pogoda, te głosy, ci ludzie, te wspomnienia, te marzenia.. głupia siedemnastka, jeszcze trochę i stąd spierdalam jak najszybciej.
narazie bloga nie kasuję, za to tym o to uroczym zdaniem, a raczej dwoma, kończę pisanie. nie zdziwcie się więc gdy wchodząc tutaj za miesiąc lub dwa nie zobaczycie nowej notki, albo w ogóle nie zobaczycie nic poza napisem adres nie istnieje.
aha, i grunge nigdy nie umrze. jeszcze raz, pozdrawiam mojego najlepszego przyjaciela, Kurta Kurdta Cobaina. a do całej reszty wielkie spierdalaj, prawdopodobnie.
narazie bloga nie kasuję, za to tym o to uroczym zdaniem, a raczej dwoma, kończę pisanie. nie zdziwcie się więc gdy wchodząc tutaj za miesiąc lub dwa nie zobaczycie nowej notki, albo w ogóle nie zobaczycie nic poza napisem adres nie istnieje.
aha, i grunge nigdy nie umrze. jeszcze raz, pozdrawiam mojego najlepszego przyjaciela, Kurta Kurdta Cobaina. a do całej reszty wielkie spierdalaj, prawdopodobnie.
Tagi:
dklsw
chyba rezygnuję z bloga. nie jestem jeszcze pewna, co oznacza, że przy następnym wpisie wizja ta może się diametralnie zmienić, w każdym jednak razie póki co stoję na takim gruncie i znając moją upartość nie zmieni się to zbyt szybko. przykro mi.
powody które odnoszą się do tej decyzji? chyba to, że nienawidzę swojego życia i tego, w jaki sposób przyszło mi w nim żyć. nienawidzę tego, jakie ścieżki wybierałam, kiedy możliwości miałam wręcz nieograniczone. nienawidzę tego, jak prostolinijnie i równo jak inni ludzie przekroju poziomu, przykładowo mojej mamy, myślą bądź starają się myśleć. nienawidzę jakim byłam dzieckiem, nienawidzę wszystkich ludzi których spotkałam. nienawidzę tego wielkiego gówna i mainstreamu.
koniec z tym. koniec z tym prostolinijnym życiem, koniec z życiem przystałym na człowieka z 21 wieku. rzygam tym, rozumiecie? rzygam! to wszystko doprowadza mnie do wymiocin, a nienawiść kumuluje się we mnie jak nic. nienawidzę tego pieprzonego wszystkiego. i mam dosyć tego całego pocieszania, mówienia mi, że będzie dobrze, że super, że jest dobrze, że ktoś też tak ma.. co mnie to kurwa właściwie obchodzi?
chcę nie być mainstreamowa. chcę się wyprowadzić do jakiejś jebanej wsi na obrzeżach Zachodniego Wybrzeża albo gdzieś tam i mieć prosty dostęp do dragów, a także ćpunów z którymi i bym ćpała, i wychodziła na punk rockowe koncerty, nie przejmując się niczym. chciałabym mieć tam dom, którego ściany ozdobiłabym plakatami wszystkiego co pojebane i wszystkiego co kocham, chcę aby w moim pokoju unosił się zapach trawy i kwasu a okna zdobił napis 666. kurwa mać!
edit 22:40: aha, i zrobię sobie tyle kurwa kolczyków i tatuaży, że mnie kurwa matka nie pozna. przysięgam.
powody które odnoszą się do tej decyzji? chyba to, że nienawidzę swojego życia i tego, w jaki sposób przyszło mi w nim żyć. nienawidzę tego, jakie ścieżki wybierałam, kiedy możliwości miałam wręcz nieograniczone. nienawidzę tego, jak prostolinijnie i równo jak inni ludzie przekroju poziomu, przykładowo mojej mamy, myślą bądź starają się myśleć. nienawidzę jakim byłam dzieckiem, nienawidzę wszystkich ludzi których spotkałam. nienawidzę tego wielkiego gówna i mainstreamu.
koniec z tym. koniec z tym prostolinijnym życiem, koniec z życiem przystałym na człowieka z 21 wieku. rzygam tym, rozumiecie? rzygam! to wszystko doprowadza mnie do wymiocin, a nienawiść kumuluje się we mnie jak nic. nienawidzę tego pieprzonego wszystkiego. i mam dosyć tego całego pocieszania, mówienia mi, że będzie dobrze, że super, że jest dobrze, że ktoś też tak ma.. co mnie to kurwa właściwie obchodzi?
chcę nie być mainstreamowa. chcę się wyprowadzić do jakiejś jebanej wsi na obrzeżach Zachodniego Wybrzeża albo gdzieś tam i mieć prosty dostęp do dragów, a także ćpunów z którymi i bym ćpała, i wychodziła na punk rockowe koncerty, nie przejmując się niczym. chciałabym mieć tam dom, którego ściany ozdobiłabym plakatami wszystkiego co pojebane i wszystkiego co kocham, chcę aby w moim pokoju unosił się zapach trawy i kwasu a okna zdobił napis 666. kurwa mać!
edit 22:40: aha, i zrobię sobie tyle kurwa kolczyków i tatuaży, że mnie kurwa matka nie pozna. przysięgam.
wciąż w Turcji, ale powiem tylko tyle - psychicznie przygotowuje się na pierwsze palenie. czego? ahh, z pewnością nie fajek ;)
aktualnie przygotowuje się psychicznie, a gdy wrócę z powrotem do Polski będę robić coś w kierunku załatwiania. hmm.. a, nie próbujcie mnie zatrzymać. no i to nie ma nic wspólnego z Sz. ani K., ani A., ani D., ani P., ani kurwa nikim innym. potrzebuje psychicznego odjazdu.
pozdrawiam Cobaina. najlepszy przyjaciel na świecie.
aktualnie przygotowuje się psychicznie, a gdy wrócę z powrotem do Polski będę robić coś w kierunku załatwiania. hmm.. a, nie próbujcie mnie zatrzymać. no i to nie ma nic wspólnego z Sz. ani K., ani A., ani D., ani P., ani kurwa nikim innym. potrzebuje psychicznego odjazdu.
pozdrawiam Cobaina. najlepszy przyjaciel na świecie.
jestem zbyt leniwa aby się aktualnie rozpisywać, jednak muszę przyznać, że diamenty to naprawdę przyjaciele kobiet. szkoda tylko, że są takie drogie.. no i sobie z nimi nie pogadasz.
a co na temat mój i Sz.? aktualnie totalnie wyjebane, myślę. myślę i patrzę, że jeszcze trochę czasu w tej Turcji mi zostało, także poza tym, że ostro olewam a6w (pięknie po prostu zajebiście) i wpierdalam za czterech jutro lecę grać w tenisa ziemnego. JOU !
trzeba jakoś zrzucić ten pieprzony tłuszcz. no i poza tym czekam na dostawę mojego kochanego stroju z BMC~ gdy dostawa będzie muszę na zawsze pożegnać 90 dolarów w zamian za cudowny, stylowy i jakże wzbudzający ciekawość przechodni strój. dzięki Bogu jednoczęściowy. ahhh.
a co na temat mój i Sz.? aktualnie totalnie wyjebane, myślę. myślę i patrzę, że jeszcze trochę czasu w tej Turcji mi zostało, także poza tym, że ostro olewam a6w (pięknie po prostu zajebiście) i wpierdalam za czterech jutro lecę grać w tenisa ziemnego. JOU !
trzeba jakoś zrzucić ten pieprzony tłuszcz. no i poza tym czekam na dostawę mojego kochanego stroju z BMC~ gdy dostawa będzie muszę na zawsze pożegnać 90 dolarów w zamian za cudowny, stylowy i jakże wzbudzający ciekawość przechodni strój. dzięki Bogu jednoczęściowy. ahhh.
jeżeli ktoś się zapyta - jestem już w Turcji. okropność. nie spałam ani godziny w przeciągu doby i dwóch kolejnych godzin i nie czuje zmęczenia. czuje za to ból w klatce piersiowej, ciężką wagę myśli i okropną ilość wyrzyganej nadziei, a zaraz potem spłukanej do ścieków. i nie, nie chodzi mi tu wcale o bulimię.
chodzi zaś o to, że spieprzyłam wszystko na całej linii. bo zrobiłam krok do przodu i los chciał, że ten jeden krok był o jednym za dużo. napisałam, że zależy mi na Nim. i sprawiłam, że on stał się smutny w jednej chwili, a także moja psychika ostro na tym ucierpiała, kiedy miałam już nadzieję, że wszystko wraca do normy. musielibyście widzieć mnie podczas kąpieli gdy desperacko szukałam jakiś żyletek.. niestety, jak na złość nic nie znalazłam.
sprawiłam, że on stał się smutny, że posiada kłębek myśli w głowie, że jest zagubiony i, że nie wie co o tym myśleć. sprawiłam, że moja psychika jest znów zdarta do granic możliwości przeciętnej nastolatki, każdy krok przyprawia mnie o zbyt wielki ciężar a klatka piersiowa, która powinna zachowywać stabilność albo klekocze jak szalona albo zapomina o wykonywaniu najpotrzebniejszych ruchów. jest źle. bardzo źle. a jeszcze 7 dni przede mną do przeżycia.
pozdrawiam bardzo miłego pana turka z recepcji, który jest serio zajebisty. tylko on przyprawił mnie o uśmiech, całkiem szczery, dzisiaj. zapewne pogadam z nim jeszcze nie raz, jednak zapisuję aby pamiętać, że są jeszcze ludzie pozytywni, albo którzy dobrze stwarzają pozory.
chodzi zaś o to, że spieprzyłam wszystko na całej linii. bo zrobiłam krok do przodu i los chciał, że ten jeden krok był o jednym za dużo. napisałam, że zależy mi na Nim. i sprawiłam, że on stał się smutny w jednej chwili, a także moja psychika ostro na tym ucierpiała, kiedy miałam już nadzieję, że wszystko wraca do normy. musielibyście widzieć mnie podczas kąpieli gdy desperacko szukałam jakiś żyletek.. niestety, jak na złość nic nie znalazłam.
sprawiłam, że on stał się smutny, że posiada kłębek myśli w głowie, że jest zagubiony i, że nie wie co o tym myśleć. sprawiłam, że moja psychika jest znów zdarta do granic możliwości przeciętnej nastolatki, każdy krok przyprawia mnie o zbyt wielki ciężar a klatka piersiowa, która powinna zachowywać stabilność albo klekocze jak szalona albo zapomina o wykonywaniu najpotrzebniejszych ruchów. jest źle. bardzo źle. a jeszcze 7 dni przede mną do przeżycia.
pozdrawiam bardzo miłego pana turka z recepcji, który jest serio zajebisty. tylko on przyprawił mnie o uśmiech, całkiem szczery, dzisiaj. zapewne pogadam z nim jeszcze nie raz, jednak zapisuję aby pamiętać, że są jeszcze ludzie pozytywni, albo którzy dobrze stwarzają pozory.
Tagi:
godzina 16:36
turcyja
czuję to. każdą częścią ciała, umysłu, każdą komórką.. no nadchodzi i co tak naprawdę sprawiłoby radość innym, mnie tylko przyprawia o udręki i skręty w gardle. czas mija mi nieubłagalnie szybko, co oznacza, że zdecydowanie za szybko. każde miejsce, każdy przedmiot przypomina mi tak wiele uczuć i nawet gdy patrzę na głupią, starą pralkę to przypomina mi ona o tym, że muszę się z tym rozstać. z Tym. z Nimi. z Nim.
nie chcę. po prostu.. chcę się wtulić i chcę aby czas się zatrzymał w tym momencie. chcę aby moje problemy zniknęły na tą jedną chwilę i się zatracić w tym.. po prostu w tym. w Nim. boże, kocham go. nie chcę wyjeżdżać!
nie chcę. po prostu.. chcę się wtulić i chcę aby czas się zatrzymał w tym momencie. chcę aby moje problemy zniknęły na tą jedną chwilę i się zatracić w tym.. po prostu w tym. w Nim. boże, kocham go. nie chcę wyjeżdżać!
Tagi:
amxdnsmacs
to juz jutro
ja wiem, że warto czekać, nawet na najmniejszy promień słońca, chociaż ścieżka pełna przeszkód czasem zdaje się nie mieć końca, wiem, że warto ty też uwierz w to, uwierz w siłę złą, pokonamy zło!
Tagi:
13:23
a jakie jest ostateczne stwierdzenie? że chyba jednak lubię ten dzień. na dworzu byłam ja, D., Sz. i M. i było bardzobardzo przyjemnie, serio. miło i w ogóle.. ani słowa o A. ani o nikim innym, takie o rozmawianie. i może coś było co mi nie pasowało, ale jednak w większości jestem szczęśliwa. mówią, nie mów nic przed zachodem słońca, ale chyba słońce już zaszło więc.. ;)
jutro znowu wychodzimy. a przynajmniej tak zaplanowaliśmy. szczerze? nie mogę się doczekać. wykorzystuję cały czas ze względu na to, że 2maj zbliża się tak szybko.. za szybko. ciężko mi o tym myśleć, nie chce wyjeżdżać, chce zostać. z nimi, z Nim.. serio. smutno mi i łzy powoli napływają gdy myślę, że będę musiała może nie tyle co ich, jak Jego zostawić.. ehh.
Sz: daj, narysuje Ci coś.
P: nie, bo narysujesz mi kutasa!
Sz: nie narysuje, przysięgam.
P: nie wierzę.
Sz: narysuje buziaka.
P: spadaaaj!
wybaczcie, musiałam to gdzieś zapisać. będę sobie przypominać w szare, smętne dni.
edit 21:07:

słabo widać, ale mam nadzieje, że różowy poblask jest. poprawiłam farbą jeszcze trochę i jest bardziej intensywny.
jutro znowu wychodzimy. a przynajmniej tak zaplanowaliśmy. szczerze? nie mogę się doczekać. wykorzystuję cały czas ze względu na to, że 2maj zbliża się tak szybko.. za szybko. ciężko mi o tym myśleć, nie chce wyjeżdżać, chce zostać. z nimi, z Nim.. serio. smutno mi i łzy powoli napływają gdy myślę, że będę musiała może nie tyle co ich, jak Jego zostawić.. ehh.
Sz: daj, narysuje Ci coś.
P: nie, bo narysujesz mi kutasa!
Sz: nie narysuje, przysięgam.
P: nie wierzę.
Sz: narysuje buziaka.
P: spadaaaj!
wybaczcie, musiałam to gdzieś zapisać. będę sobie przypominać w szare, smętne dni.
edit 21:07:

słabo widać, ale mam nadzieje, że różowy poblask jest. poprawiłam farbą jeszcze trochę i jest bardziej intensywny.
było fajnie, a teraz to w sumie sama nie wiem jak jest. nie najgorzej chyba, można powiedzieć. o 15 zaczyna mi się lekcja angielskiego i ostatnia godzina, potem już tylko dwa tygodnie wolnego. jesteśmy już tak bliskooo..
o 18 wychodzę z M. (zakładam, że tego osobnika jeszcze nie znacie, pozytywnie zakręcony gracz lola~), Sz. i P. mam potem pisać do Sz. czy po mnie przyjdzie czy nie .. hmm. niby głupie, ale i tak się trochę stresuję. to normalne, prawda? niech mi ktoś powie, że to normalne.
wstawie wam potem zdjęcie moich włosów. ale nie łudźcie się, tylko włosów. jestem całkiem niezła w fotoszopie i wiem jak wymazać twarz i takie tam także nie ma nawet co pytać bo nic więcej nie zobaczycie. a teraz.. sajonara!
o 18 wychodzę z M. (zakładam, że tego osobnika jeszcze nie znacie, pozytywnie zakręcony gracz lola~), Sz. i P. mam potem pisać do Sz. czy po mnie przyjdzie czy nie .. hmm. niby głupie, ale i tak się trochę stresuję. to normalne, prawda? niech mi ktoś powie, że to normalne.
wstawie wam potem zdjęcie moich włosów. ale nie łudźcie się, tylko włosów. jestem całkiem niezła w fotoszopie i wiem jak wymazać twarz i takie tam także nie ma nawet co pytać bo nic więcej nie zobaczycie. a teraz.. sajonara!
Tagi:
14:34
dziwnie się trochę czuję. nie przebiegłam 6km, a 3,5. w dodatku 3 przeszłam; pół przebiegłam. nie komfortowo było i tak jakoś wyszło, ale to nie wyjaśnia dziwnego uczucia.
myślę nad tą siłownią, którą zaproponowała mi Poogodynka. pewnie się tam kiedyś wybiorę, a kiedy dokładniej? chuj wie. może jutro jeszcze pójdę biegać, ale już sama. powiem Ob, że jestem już umówiona z innymi (a jeżeli naprawdę będę to nawet biegać nie idę) i, że nie bardzo mi pasuje. zobaczymy jak to wyjdzie.
zjadłam kawałek lodów.. chyba potem jeszcze coś zjem i to wyrzygam. bo źle mi z tym, to mi pogarsza humor jeszcze bardziej. a samych lodów nie wyrzygam przecież, trochę za mało. zjem może tosty, płatki na mleku czy coś.. no, zobaczymy. w każdym razie niesamowicie mi ciężko z tymi lodami w brzuchu.
a o 20 chyba idę się przejść na chwile. tak jakoś o.
myślę nad tą siłownią, którą zaproponowała mi Poogodynka. pewnie się tam kiedyś wybiorę, a kiedy dokładniej? chuj wie. może jutro jeszcze pójdę biegać, ale już sama. powiem Ob, że jestem już umówiona z innymi (a jeżeli naprawdę będę to nawet biegać nie idę) i, że nie bardzo mi pasuje. zobaczymy jak to wyjdzie.
zjadłam kawałek lodów.. chyba potem jeszcze coś zjem i to wyrzygam. bo źle mi z tym, to mi pogarsza humor jeszcze bardziej. a samych lodów nie wyrzygam przecież, trochę za mało. zjem może tosty, płatki na mleku czy coś.. no, zobaczymy. w każdym razie niesamowicie mi ciężko z tymi lodami w brzuchu.
a o 20 chyba idę się przejść na chwile. tak jakoś o.
pora ruszyć tą wielką, tłustą dupę! 6km do przebiegnięcia. znając moją kondycję to większość przejdę, ale zawsze coś. trzymać kciuki!
Tagi:
no to w drogę!
no prosze, notka numer czterdzieści i aktualnie nic nowego się nie dzieje, znowu nadzwyczaj nudno. w sumie to nawet przyjemnie, jednak jestem pewna, że jutro się to zmieni, w końcu znowu szkoła. za to, po szkole mam dwa, a nie jeden, tydzień wolnego. a to dlatego, że wylatuję do tej jebanej Turcji. taaak, nie jestem szczęśliwa. wiecie czemu? bo muszę zostawić ich wszystkich tutaj samych a nienawidzę nie wiedzieć co się dzieje. szczególnie w takich życiowych momentach, gdy jestem zakochana w chłopaku, któremu jestem całkowicie obojętna.
mówiąc o Sz., to wczoraj w łóżku znowu snułam głupie marzenia, jak każdy w sumie o tej godzinie. wyobraziłam sobie, że przytuliliśmy się na pożegnanie, zanim jeszcze wyjechałam i że się popłakałam (taa, to na pewno się stanie w każdym razie), a on wtedy mnie pocieszył i dał mi swoją bluzę. kurde, opowiadam to jakby to był mój sen.. ale nie był. taki urywek marzeń w mojej głowie.
aktualnie robię nic. włosy mam pofarbowane - właściwie to jedno pasemko I końcówki grzywki.. tak wiem, złamałam zasadę mamy, ale będę grzywkę od dzisiaj spinać i być może nie zauważy. leje na to, tak żeby być szczerym.
no nie z takich problemów będziesz musiała wybrnąć kiedyś - napisane przez Pf. dnia 04.02.2011. dziewczyna chyba jest jasnowidzem.
mówiąc o Sz., to wczoraj w łóżku znowu snułam głupie marzenia, jak każdy w sumie o tej godzinie. wyobraziłam sobie, że przytuliliśmy się na pożegnanie, zanim jeszcze wyjechałam i że się popłakałam (taa, to na pewno się stanie w każdym razie), a on wtedy mnie pocieszył i dał mi swoją bluzę. kurde, opowiadam to jakby to był mój sen.. ale nie był. taki urywek marzeń w mojej głowie.
aktualnie robię nic. włosy mam pofarbowane - właściwie to jedno pasemko I końcówki grzywki.. tak wiem, złamałam zasadę mamy, ale będę grzywkę od dzisiaj spinać i być może nie zauważy. leje na to, tak żeby być szczerym.
no nie z takich problemów będziesz musiała wybrnąć kiedyś - napisane przez Pf. dnia 04.02.2011. dziewczyna chyba jest jasnowidzem.
Tagi:
tejrads
nie ma to jak totalnie czysty komputer.. ahh, tyle do ściągania, ale przynajmniej nie ma tego bałaganu co był wcześniej i w ogóle, jest co robić. miło tak, to jakby start od początku czy coś.. sama nie wiem w sumie jak to nazwać, mam nadzieję, że jednak rozumiecie o co chodzi.
nawet założyłam sobie nowe konto na jutjubie. tak o, żeby tylko kolekcjonować moją ukochaną muzyczkę. w sensie, zaliczam tutaj nawet rap. zaczynam go kochać, myślę, że to zasługa Bonsa. boże, człowieku, jesteś cudowny.
nic się nie zmieniło, jest całkiem okej. dowiedziałam się, że od dwóch dni Sz. w ogóle nie odezwał się do A. pewnie znowu bez sensownie się łudzę, ale myślę, że jego uczucie do niej może przemijać. ona również twierdzi, że jej już nie zależy i jak sama powiedziała do P. 'leje na niego'. no cóż, dziewczyno, twoja kurwa strata = mój kurwa zysk. mhmmm.
nawet założyłam sobie nowe konto na jutjubie. tak o, żeby tylko kolekcjonować moją ukochaną muzyczkę. w sensie, zaliczam tutaj nawet rap. zaczynam go kochać, myślę, że to zasługa Bonsa. boże, człowieku, jesteś cudowny.
nic się nie zmieniło, jest całkiem okej. dowiedziałam się, że od dwóch dni Sz. w ogóle nie odezwał się do A. pewnie znowu bez sensownie się łudzę, ale myślę, że jego uczucie do niej może przemijać. ona również twierdzi, że jej już nie zależy i jak sama powiedziała do P. 'leje na niego'. no cóż, dziewczyno, twoja kurwa strata = mój kurwa zysk. mhmmm.
Tagi:
takjakostolecizycie
wpis nie długi, a bo nie ma o czym pisać i ogólnie dzień niezwykły bo nic się nie dzieje. w sumie to narazie jest okej i możliwe iż tak zostanie. zobaczymy! odezwę się wieczorem.
a teraz czas na farbowanie włosów! kolorze różowy - nadchodzę!
a teraz czas na farbowanie włosów! kolorze różowy - nadchodzę!
Tagi:
dvsdddv
laptop odzyskuję jutro. jupiii, powiedzmy. dzisiaj byłam na depilacji brwi - wszystko pięknie, ładnie, okej. to znaczy, posiadam kilka jeszcze takich kompleksów których nie da się tak łatwo usunąć (i nie żeby brwi były moim kompleksem czy coś).
nie widziałam się dzisiaj praktycznie z żadnym z nich; ani z Sz. (ta, to najważniejsze chyba), K. ani D. no ale cóż, trudno. za to trochę.. 'pobiegałam' z Ob. hehehe, ciężko ta nazwać bieganiem, ale od czegoś trzeba zacząć. jutro na pewno z Ob. nie wyjdę, ale może wyciągnę któregoś z chłopaków. taaak, wy wiecie z którym bym poszła najchętniej, ale każdy z nich jest okej. serio.
nie wiem dlaczego, ale w połowie ogarnia mnie pesymizm, a w połowie optymizm. jestem jakoś tak szczęśliwa, ale i smutna. nie potrafię nawet określić tego uczucia. może rozdwojona osobowość? kto wie.. ja nie wiem. jedyne co wiem, to to, że czeka mnie wielka seria ćwiczeń, tym bardziej, że nie mam praktycznie kompa pod ręką. no cóż, przynajmniej w jakiś sposób dobrze mi to zrobi.
ahhh. mam ochotę z Nim pogadać, bardzo. wydaje mi się, że to uczucie tęsknoty i tyle. miejmy nadzieję, że jutro ziści się jakieś moje małe marzenie.. hmm.

edit 21:06: dzisiaj mnie tu już nie zobaczycie. odrywam się na jeden wieczór od świata; idę ćwiczyć, potem się ogarnąć i potem czytać książkę. do zobaczenia jutro, szary, marny świecie!
nie widziałam się dzisiaj praktycznie z żadnym z nich; ani z Sz. (ta, to najważniejsze chyba), K. ani D. no ale cóż, trudno. za to trochę.. 'pobiegałam' z Ob. hehehe, ciężko ta nazwać bieganiem, ale od czegoś trzeba zacząć. jutro na pewno z Ob. nie wyjdę, ale może wyciągnę któregoś z chłopaków. taaak, wy wiecie z którym bym poszła najchętniej, ale każdy z nich jest okej. serio.
nie wiem dlaczego, ale w połowie ogarnia mnie pesymizm, a w połowie optymizm. jestem jakoś tak szczęśliwa, ale i smutna. nie potrafię nawet określić tego uczucia. może rozdwojona osobowość? kto wie.. ja nie wiem. jedyne co wiem, to to, że czeka mnie wielka seria ćwiczeń, tym bardziej, że nie mam praktycznie kompa pod ręką. no cóż, przynajmniej w jakiś sposób dobrze mi to zrobi.
ahhh. mam ochotę z Nim pogadać, bardzo. wydaje mi się, że to uczucie tęsknoty i tyle. miejmy nadzieję, że jutro ziści się jakieś moje małe marzenie.. hmm.

edit 21:06: dzisiaj mnie tu już nie zobaczycie. odrywam się na jeden wieczór od świata; idę ćwiczyć, potem się ogarnąć i potem czytać książkę. do zobaczenia jutro, szary, marny świecie!
pięknie, po prostu zajebiście.. komputer mi się lekko mówiąc popsuł i póki co nie umiem nic z tym zrobić. jestem w trakcie szukania jakiegoś lekarstwa dla niego czy coś.. ehh, sama już nie wiem, denerwujące to. ogólnie to jestem teraz na kompie mojego dziadka, jakby ktoś pytał. i żeby było śmieszniej to już znalazłam jedną stronę z pornolami.
wczoraj znowu mnie ogarnęło to bardzo-dziwne-i-wkurwiające uczucie, znowu nie wiem dlaczego, ale praktycznie rzecz biorąc to chyba dochodzę do setna sprawy. dzieję się bowiem to wtedy, kiedy zauważam, że naprawdę się nie liczę w Jego oczach i gdy On zaczyna mówić o A. no cóż, taki już mój los i chyba nic nie zrobię żeby to zmienić. właśnie zjadłam śniadanie; malutki plasterek pasztetu i z pięć łyków frugo. czuje się jak po dobrym obiedzie.
a dzisiaj idę biegać z Ob. jej pewnie jeszcze nie znacie, ale może w przyszłości trochę o niej usłyszycie, więc jak ktoś chce niech zapamięta ten skrót. co dalej .. hmm, wciąż czekam na moje dresy. kurde, mam szczerą i wielką nadzieję żeby przyszły dzisiaj, bo jak nie.. tak bardzo chce mi się biegać. i już nie dla samego Sz. ale również dla siebie i może trochę to wyszczupli moje ciało, tj. będę się podobać niektórym chłopakom. no, zobaczymy.
wczoraj znowu mnie ogarnęło to bardzo-dziwne-i-wkurwiające uczucie, znowu nie wiem dlaczego, ale praktycznie rzecz biorąc to chyba dochodzę do setna sprawy. dzieję się bowiem to wtedy, kiedy zauważam, że naprawdę się nie liczę w Jego oczach i gdy On zaczyna mówić o A. no cóż, taki już mój los i chyba nic nie zrobię żeby to zmienić. właśnie zjadłam śniadanie; malutki plasterek pasztetu i z pięć łyków frugo. czuje się jak po dobrym obiedzie.
a dzisiaj idę biegać z Ob. jej pewnie jeszcze nie znacie, ale może w przyszłości trochę o niej usłyszycie, więc jak ktoś chce niech zapamięta ten skrót. co dalej .. hmm, wciąż czekam na moje dresy. kurde, mam szczerą i wielką nadzieję żeby przyszły dzisiaj, bo jak nie.. tak bardzo chce mi się biegać. i już nie dla samego Sz. ale również dla siebie i może trochę to wyszczupli moje ciało, tj. będę się podobać niektórym chłopakom. no, zobaczymy.
teraz w sumie czekam tylko na dresy z UC i ruszam z bieganiem. tzn. teraz przynajmniej mam ochotę pobiegać, wielką. z pewnością wyjdę na rolki dzisiaj, chciałabym wyjść z Nim, to znaczy nie sam na sam bo to nie możliwe, ale chociażby w małym, skromnym (i nieskromnie dodam moim ulubionym) gronie; K., ja i Ty. ahh, jak pięknie brzmi.
mam nadzieję w każdym razie, że jutro mój pierwszy w sumie dres dojdzie do moich łapek i będę w stanie pobiegać ♥ nie mogę się doczekać. przed chwilą jadłam obiad i jest mi tak nie dobrze.. czekam aż mama wyjdzie z domu i lecę rzygać. już mi trochę przechodzi, ale ona zaraz wychodzi, co więc znaczy, że ja lecę w mniej niż minutę do łazienki. łiii.

edit: no dobra, próbowałam i się nie udało. ale wciąż mi nie dobrze.. nie chce mi się już próbować, to trochę męczy. no dobra, w każdym razie będę dzisiaj na tych rolkach czy coś to też trochę da. nie wiem co mogę jeszcze napisać.
mam nadzieję w każdym razie, że jutro mój pierwszy w sumie dres dojdzie do moich łapek i będę w stanie pobiegać ♥ nie mogę się doczekać. przed chwilą jadłam obiad i jest mi tak nie dobrze.. czekam aż mama wyjdzie z domu i lecę rzygać. już mi trochę przechodzi, ale ona zaraz wychodzi, co więc znaczy, że ja lecę w mniej niż minutę do łazienki. łiii.

edit: no dobra, próbowałam i się nie udało. ale wciąż mi nie dobrze.. nie chce mi się już próbować, to trochę męczy. no dobra, w każdym razie będę dzisiaj na tych rolkach czy coś to też trochę da. nie wiem co mogę jeszcze napisać.
Tagi:
bonson umila mój dzień


